Może zacznę od tego, że... nie lubię grzybów. Zjadam je ze smakiem raz do roku w uszach do barszczu :) Do niedawna nie podejrzewałabym siebie o to, że kiedykolwiek zrobię zupę grzybową! No, ale został mi wywar właśnie z tych uszek (uszków?) i coś z nim trzeba było zrobić. A że M. lubi wszystko co z grzybami związane, to padło na zupę. Nie wiem jak się robi klasyczną zupę grzybową, bo u mnie w domu się jej nie jadło (75% rodziny jest "niegrzybowa" :P). Ale coś tam nawrzucałam, i podobno wyszło mi całkiem niezłe ;)
Składniki:
- wywar z grzybów
- 1 spory ziemniak
- 2 marchewki
- 1 mała garść suszonego czosnku (może być 1 świeży duży ząbek czosnku)
- 1 duża garść suszonej cebuli (może być 1 świeża średnia posiekana cebula)
- 1 por
- 1 pierś z kurczaka
- 1 puszka białej fasoli
- sól i pieprz
Do mojego wywaru z grzybów dolewam ok drugie tyle wody.
Kroję w dość drobną kostkę jednego sporego ziemniaka. Marchewki w plasterki. Dorzucam małą garść suszonego czosnku (może być ok 1 duży świeży ząbek) oraz dużą garść suszonej cebuli (może być posiekana świeża mała cebula). Dokładam też pokrojonego w plastry pora.
Wszystko gotuję aż marchew i ziemniak zmiękną. Później dorzucam pierś kurczaka pokrojoną w paski oraz puszkę białej fasoli (wraz z zalewą). Całość doprawiam tylko solą i pieprzem do smaku. Zupę trzeba gotować na tyle długo, żeby wszystko było miękkie ale żeby się nie rozgotowało :)
I smacznego :D


ciekawe :) ja tam jedynie krem z pieczarek umie :)
OdpowiedzUsuńJa nie umiem nawet kremu z pieczarek ;)
OdpowiedzUsuń